Miniony tydzień dla nas, to walka z wszelkimi dziecięcymi strachami. Na początek uzgodniliśmy czego się boimy, a później skrupulatnie wszystkie lęki oswajaliśmy, i tak:
- lęk przed różnymi dziwnymi i nieprzyjemnymi dźwiękami zamknęliśmy w szafie (nauczyliśmy się nowego złożenia orgiami), której strzeże sowa „mądra głowa” z łamigłówki i „leniwej ósemki”;
- Stefek Burczymucha z wiersza Marii Konopnickie uświadomił nam, że myszka jest tak małym stworzeniem, że w zasadzie to ona boi się nas, więc my nie mamy czego się bać. Zaś przypomniany rysowany o niej wierszyk i cała gromada narysowanych przez nas myszek, tylko nas w tym utwierdził;
- zabawa w parach do utworu „Le bacque” wg aktywnego słuchania muzyki Batii Strauss w połączeniu z kinezjologiczną zabawą dydaktyczną pokonała nasz strach przed pająkami;
- na koniec uporaliśmy się z lękiem przed ciemnością, bo przecież wiadomo, że wystarczy jakiekolwiek źródło światła by rozproszyć mrok, a poza tym można się świetnie bawić w „teatr cieni”.










